Riders on their black stallions in Menorca during fiesta

Jaleo na Minorce

Edyta Aktualności, Bez kategorii 0 Comments

Do Hiszpanii zazwyczaj jeżdżę na zdjęcia, ale lubię również spędzać tam wakacje. W tym roku, wybór padł na Minorkę. O hodowanych tutaj karych koniach, blisko spokrewnionych z końmi andaluzyjskimi, sporo czytałam i pomyślałam, że będzie to dobra okazja, aby obejrzeć je na żywo.

Na wyspie konie są głównymi bohaterami fiest ku czci św. Jana, które mają długą tradycję, sięgającą XIV w. Fiesty odbywają się przez całe lato w różnych miasteczkach na wyspie. Ja miałam okazję uczestniczyć w ich obchodach w Es Castel. Ubrani w czarne uroczyste fraki jeźdźcy, zwani tutaj caixers, przejeżdżają ulicami miasteczka, aby po mszy zebrać się na głównym placu, gdzie rozpoczyna się tradycyjne jaleo. W rytmie typowej dla tego święta skocznej muzyki, granej przez miejscową orkiestrę, caixers wspinają swoje wierzchowce w samym środku gęstego tłumu. Im większy odcinek koń przejdzie na tylnych nogach, tym większe oklaski otrzymuje jeździec. W międzyczasie śmiałkowie, a jest ich niemało, próbują dotknąć ręką stającego dęba konia. Podobno największym powodem do dumy jest dotknięcie go z przodu.

Charakterystyczne ozdoby na ogłowiu.

Portret karego ogiera podczas święta św. Jana na Minorce

Muszę przyznać, że patrzyłam na to widowisko z lekkim przerażeniem. Tłum ochotników był tak gęsty, że konie wjeżdżające na plac, ledwie mogły się poruszać. Z drugiej zaś strony, co zdziwiło mnie jeszcze bardziej, żaden z wierzchowców, nawet nie próbowała w tę ludzką ciżbę kopnąć lub wierzgnąć. Stając dęba, sprawiały wręcz wrażenie, jak gdyby robiły wszystko co w ich mocy, żeby nikogo nie zahaczyć kopytami. Jaleo trwa tak długo, jak długo znajdują się chętni do wzięcia w nim udziału jeźdźcy. My nie wytrwaliśmy do końca.

Poza głównym miejscem, gdzie prezentują sie jeźdźcy i konie, mieszkańcy miasteczka świętują na całego, popijając gin z lemoniadą, zwany tu „pomada”. My musieliśmy wrócić do hotelu, więc zadowoliliśmy się gorącymi „churros” (pręcikami z parzonego ciasta) z cukrem pudrem. Żałowałam, że nie miałam ze sobą profesjonalnego aparatu, ale zapraszam Was do obejrzenia filmu, który nakręciłam kompaktowym Nikonem. Mam nadzieję, że pozwoli Wam on choć trochę wczuć się w atmosferę tego święta.


Podziel się tym projektem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *